Nov 13

Nie dotarłem na lotnisko na czas, samolot wyleciał beze mnie.
Powrotem do domu. Letni dom, na wyspie.
Nie chciało mi się szukać klucz, postanowiłem obejść dom i wyjść przez taras.
Na pewno jest otwarty, o tej godzinie, Nat siedzi w wodzie, w basenie.
Mijając narożnika za piniami, stałem jak wryty.. jęki.. jej głos.. nooo. Padło na mnie jak blok betonowe.. ma kogoś.. jestem zaskoczony.. smutek.. gorzko mi się w usta zrobiło.. no nie.. złość.. położyłem torbę po cichu, i bezgłośnie szedłem zobaczyć..
Mur był za wysoko aby zajrzeć.. myśl mi się rozjaśniały.. złość buzowała się w mnie..
Dotarłem do schodów, skacząc po 3 stopni na raz wyładowałem na taras, pieść zamkniętą, gotów aby prać tego..
Zgłupiałem..
Nogi… pupa.. nie męska.. opalony.. zgrabny.. co? co to!!..
Aż mi szczęka opadła..
Mają laską.. z sąsiadką!
I jaka sąsiadka! Miałem tutaj piękny widok!
Jej pośladki wypięty, nad głowę moje narzeczone..
Tak zajęty z sobą że żadna nie usłyszała mnie czy widziała..
Chciałem podejść.. nie.. cień będzie mnie zdradzać.. cofnąłem poszedłem w bok.
Hmmm.. tych jęki… dźwięki , widok!
Cudna anatomia miała tą blondynką.. delikatny , gładkie wargi, opalony jak reszta ciała, i różowe płatki, jasne blady, taką jakby niewinną, tak ciasną że mimo palce Natali rozchylając ją, nie było widać wyjścia do jej wnętrza..
Rewelacyjne punkt widokowe miałem.
Patrzyłem jak język moją narzeczoną wtapia się w jej ciele, jak wiruje w ten kwit, jak śliga nad ten pączek..

Podnieciło mnie, aż stękałem mimo woli..
Ten dźwięk z moje usta padło jak lis w kurniku..
Nat odwróciła oczy ku mnie, tak wytrzeszczyła oczy że myślałem że wyskoczą, pchała ten sodki tyłek.. Pospiesznie.. potrącając się jedną na druga, kobiety starały się wrócić do normalności.
Śmiałem się, głośno.. zabawny było!
Im było głupio… przyłapani..
Noooo.. powiedziałem, widzę dlaczego nie nudzisz się na basenie..
A Miss sąsiadka, od dziś, może odpowie na moje powitanie zamiast się odwracać jak zwykle..
Tyle a Pani teras wiem..

Obie czerwone jak buraki.. nie wiedzieli co powiedzieć.. He..he..
Słuchajcie dziewczynki, nie ma co się przejmować.. możecie dalej się pobawić.. idę kawę sobie nalać i wrócę..

Wiem że rozwaliłem układ.. podobało mi się ten widok, myśl to mogłoby być potem, razem, ale wk.rwiło mnie myśl że Nat mnie zdradza.. tak zdradza nawet jeśli to kobieta.
Już nie dziwi mnie czemu tak chętnie zostaje tutaj z domu.. dlaczego ukryła to? Nic nie powiedziała?
Byłem wkuty, naprawdę.
Duma moja urażona?
Nie jest jej dobrze z mną? Za mało?.. Co dziennie!
No wiem skąd ten perfum czuć od czasu do czasu.. nooo. To trwa od jakiegoś czasu!
Kiedy wróciłem, nikogo nie było na taras, sąsiadka nawet kąpielówki zapomniała.
Słyszałem szmer w sypialni, szuflada trzasnęła, woda lecieć, Nat poszła pod prysznicem.

Podniosłem kąpielówki.. słodki ma tych majtki, jak jej tyłek.. oj sąsiadka, sąsiadka..
Nie raz patrzyłem na niej prze okno, jej mały piersi dyndając się zgrabnie kiedy chodziła na pół goła po mieszkaniu.
Nigdy nie widziałem ani jednego faceta u niej.. teras wiem dlaczego.
Domyślałem się przed.. jej wzrok z pogardą na wszystkie który spodnie noszę, ani razu na dzień dobre nie odpowiedziała, Lesba Ado tego na pewno feministka!

Tata dyplomata, to wiem, a kto zafunduje laską 20/21 letnia mieszkanie na Ibizie?
Nie zła dupa to takt, ale nie trawię taki suki pewne siebie, który mają miną jakby będą pluć na każdego.
Ech tam.
Poszłam zadzwonić do bura aby zamówić następny lot, pojawiła się Nat, jak dziewczynka który nagrandziła.
Chciała położyć ręka na mój tors ale odtroczyłem ja.
-Przytul mnie..
-I co jeszcze? Zdradzasz mnie i mam się uśmiechać? Suka ugryzła mi ręka i mam pogłaskać tak???
Na tym wyszedłem, trzaskając drzwi.
Kiedy pomyślę że zeszłym tygodniu scen mi zrobiła o nową sekretarką..
Ma tupet!
Tym razem zdążyłem na samolot, tkwiłem długo na lotnisko.
Przez trzy dni nie dzwoniłem, ani nie odebrałem jej rozmowę, nawet powiedziałem standartystką hotelowej aby nie połączyć mnie z tą Panią.
Niech męczy się trochę, będzie bardzie uległa..
He..he..
Nawet telegram dostałem.. no co.. sąsiadka nie chce już?.. wstydzi się?

Ta przerwa mi dobrze zrobiła, miałem czas myśli, nasz układ nie przebiegał po moje myśli.
Stała się rozkapryszoną, chodną, i ten numerek.. czar prysł.

Jaka potulna była kiedy wróciłem.. i jaki cham byłem..
-Sąsiadka Cię znudziła?

-Przestań.. nie rób mi tego.. to przecież..
-No co?.. Nie ma sprawie, pobawię się z sekretarką, też niewinnie nie?
- To nie to samo!
-No tak! Mam rznąć szofera.. będziemy kwita!
-Szokowało Cię?
-Wy? Nie ale wk.rwiło mnie że za moimi plecami!
Od kiedy to trwa?
-Od nie dawno..
-Bzdura! Poznałem ten perfum, kiedyś pachniało tutaj..
-Bo była na kawie..
-Tak się nazywa.. to zaproś ją na kawę teras.-Jak to..?
-Normalnie, będzie ciekawsze do oglądania niż telewizor..
-Świnia!
-Ja?.. A kto dał d.py? Śmiało, popatrzę!
-Ona nie zgodzi się..
-Powiedź że gacie zapomniała..
-Oddałem już..
-Acha.. ciał dalsze..
-Nie!
-Zaproś ją wieczorem na kolacje!
-Serio?
- A wygląda na to ze żartuję? Skoczę do biura sprawdzić dokumenty z prawnikiem, będę wieczorem.
I na tym, wyszedłem..

Po powrocie, zastałem stół udekorowany, na trzy osoby, świeczki, zapach parzydełko, kwiaty, światło zgaszone.. no..no..no..
Ale nikogo nie było, wołałem Nat., żadnej odpowiedzi.
Cóż, nalałem sobie whisky, Chiwas 30 letni, moje ulubiony, i poszedłem do łazienki brać prysznic i ubierać wygodniejsze czuchy.
Potem, przez okno balkonowe od sypialni, dotarłem na taras gdzie usadowiłem się wygodnie na leżaczek, z szklanką whisky w ręce aby rozkoszować się zachód słonce.

Czas mijał powoli, kolory zmieniały się nad morzem, od jasne żółty do pomarańczowy, blask cieniując się w chmurach, lubię to oglądać, w cisze.

Słyszałem dźwięki, chyba są..
Nat pierwsza przeszła do mnie, miała na sobie tą sukieneczką która tak uwielbiała.
Jasne zieleń, długa, do kostka, z głęboki dekoltem, prawie żadna biżuteria, talia pokreślona przez ten skórzany pasek parciany, była zmysłowa.. kusząca.
Zawołała Lis, no tak Elizabeth.. dopiero poznałem jej imion..
Aż wdech mi zaparło.. cudna.. czarna sukienka rozcięta do biodra, blask jej skóry świtają w tempie jej kroki, grzeczne dekolt, włosy upięty w kok wydobywając gracje szyję, malutkie usze, ten uśmiech.. trochę zmuszony, nieśmiałe.. aż trysnęła kobiecości, zmysłowości,
Jeszcze piękniejsza niż ostatnio..
Jej widok, myśl co nastąpi rozpaliła moje zmysły.
Stałem aby nalać kobiety drinka, wypiliśmy aperitif na dworze, wdzięczni że żar ustąpił, chód noce, w blasku ostatni promieni słońca.
Dość trudno rozmowa się rozkręciła, ale obgadaliśmy zwyczaje wyspy, kluby, życie nocne tutaj, kierowałem rozmowę na tą mała plaża na południe, która nie znała, cudna płaza na którą można dotrzeć tylko łódką, pusta, cista, woda jak marzenia.
Kiedy wszysze beli już wyluzowani, usiadaliśmy do stołu.
Widzę że nie oszczędzały trudu, jako entree Kalmary a l’armoricaine, sos madeirowe, langusty, różne owoców morza, jako główny dorada w folii zapiekana..
Wino lało się, nastrój był już doskonały, oczy dziewcząt błyskały, moje na pewno też, coś wisiało w powietrzu, oba zniknęły.
Nat wróciła z różnymi szalami.. zabandażowała mi oczy.. słyszałem krzesło otrzeć się o kafli.. jej ręka mnie nakierowała, stałem w salonu, czułem jej dotyk kiedy odpinała mi spodnie, jej dłoń kiedy uniosła mi stopy aby obalić spodnie, kazała mi usiądź, ręce do góry, koszula sio..
Szepty.. zawiązała mi jedną ręką za plecami.. drugą, wypróbowałem więzi.. solidne..
Pozostawiła mnie tak.. dźwięki wokół mnie, jakiś przemeblowaniu.. muzyka.. zmysłowa muzyka, z nutę arabskie, uwolniła mnie z opaską, miałem ich przed sobą, ciąż ubrany, goły stopy na dywan, przegotowały sobie scenę ostawiając stołu w kąt.
Rozpoczęło się tańca.. na porządku nieśmiało, delikatny ruch biodra, woli po woli ich brzuch się docierały, piersi się spotkały, ręce delikatnie, głaskać.
Pocałunek, lekki dotyk warg, raz.. drugi i żar, objęły się nawzajem, tańcząc.
Rękami głaskały się plecy, szeje, pupa, ich nogi się zmieszały, szukając dotyk w wewnątrz ud, ich łono ocierały się, rysując kółko, jak w taniec brzucha, widziałem nóżki, uda, raz po razie, kiedy materiał się odsuwał z ruchem, Lis całowała dekolt partnerki, delikatnie zmysłowo, śledzą linii atłasu, jej ręce szukały zatrzask na plecy, ruch, sukienka padła zostawiając Natali całkiem goła, nic nie nosiła pod spodem.
Lis kleiła się do niej, jej ręka ogarnęła jedną nogą, pociągnęła w górę, palce wbiły się w pośladki ledwo ich uchylając, Nat się odsunęła, odwróciła Lis, zamek zmysłowo się rozpiął, sukienka ślizgała, po woli, tam gdzie skóra się obnażyła, położyły się wargi, centymetr po centymetry.. z brodą odsłaniała dalej aż suknie padła zwinięta na łuk uformowany przez wygięcie pupy, hmmm tych słodki dołki przed tych plecy gdzie światło świeczki tańczyły, moja narzeczona całowała tu.. tam.. Ona padła na kolana.
Tych ręce z dołu śledzą linii ud, marszcząc materiał, symetrycznie kierowały się ku łona jeszcze zakryty.
Pocierały delikatnie, Lis odchyliła głowę do tyły, jej włosy w powietrzu, już rozpięty, ten blask światło grając w nich..
Była tak zmysłowo.. nic nie mogłem robić, związany.
Czułem jak ciepło rozprowadza się w moim ciele jak napręża się materiał moje bokserki.
Sukienka padła, do końca tworząc stos na stopy, idealna linia ud, łydki, pupa wypięta.
Wargi ślizgały niżej tuz nad ten rowek język śledził go, z czubkiem zostawiając błyszczące ślad, Liz pochyliła się do przodu wypinając się jeszcze mocniej.
Uskoczyła kiedy subtelnie ręka dotarła do jej łono, jak palce obiegły jej anatomii, dłoń otwartą jakby z chęcią okryć ten skarb, stękała przed jej usta rozchylony, oczy na pół zamknięty..

Cholera, nie mogę wyluzować więzi!
Napiąłem mięśni ale jedwab był mocny.. He..he.. mimo chęci nic nie mogłem robić.. a tu taki skarby przede mną..
Pokuta za moje chamstwo, cynizmu.. zemsta.
Idiota z mnie!

Miedzy czasie Lis odwróciła się, była en face.. tych piersi, paski brzuch.. malutki wargi wciśnięty jedna na drugą, ani włos, nic między nie wystawiało, jak dziewczynka, słodka.
Ten czworokąt miedzy ud, idealny, kobiecy, patrzyła na mnie, wyzwanie.
Nat padła na ziemi, z ręka odsunęła noga, Lis rozchyliła się, pupa jej kierowała się w doł tam gdzie umiejscowiła cięgłową Natali.
Ukucnęła nad nią, palcami utrzymując równowagi, widziałem jak usta moje narzeczone kleiły siędo jej wargi, jak mięśni brzucha się naprężyły, jak rysy Lizie się zmieniły, jej jęk, jak wbiła sięw sobie, jak jej stopy się rozsłuneły aby ofiarować bardzie tego co miała najcenniejsze, Poza jej była obsceniczną, nie raz widziałem ręcy Natalii spacerować po jej brzuch, palce odsłaniać sięga pupą, , Lis padła na kolana, głowa miedzy nogi Natali który się uniosły, rozkraczały i twarzom uderzyła w jej łono.
Całowała ją bez zapamiętania, mocno, dziko, do utraty tchu, który brała chłapliwie i zanudzała się powrotem, było cudnie!
Katorga dla mnie!

Nogi Natali poruszały się, usadowiły się pod pachami koleżanki, pupa w powietrzu, palce Liza ślizgały na jej wargi próbując ich rozchylać, widziałem zdenerwowanie.. pospiech, rządza..
Już udało się, ten język ślizgał, lawirował w jej zakamarki, trafił tam w je drugi wejścia, słyszałem jęk. .Mmmm taaak.. patrzyłem na ten język mordując się, próbując torować sobie wejścia.

-Poczekaj.. powiedziała Natalii odpychając Liza delikatnie.
Ta wyprostowała, jedna stopa na ziemi, druga, stała przede mną goła, łono błyszcząco od ślinę, od jej soki, wyraz wyzywające..
Dochodziła do mnie.. pól metra.. brakowało mi pary centymetrów aby całować jej brzuszek, motałem się w więzi jaki dziki.. ach.. ta bezsilność!!!!
Wie, bawi się, jej ręka ślizgnęła wzdłuż ciało, palec zahaczył wargi, torował sobie drogi między nich, widziałem paznokci znikać w jej głębi, kręcić się, głaskać jej łechtaczki..
Bawiła się z sobą przede mną.
Nat wróciła, mając w ręku jakiś wibrator.. nie widziałem że coś takiego ma, interesujące wieczór..
Cienki, różowe, jak opakowania od dobrego cygara, czubek zaokrąglone.
Włączyła go, dotykała piersi Lizy z tym, brzuch, skóra wibrowała delikatnie,

Zbliżyła się do wargi, jęk Lizy kiedy dotknęła ich, ślizgała w tym rowkiem, ta ugięła nogi aby otwierać się, widziałem te mrozowe wynalazek ślizgać się po tej szpary, błyszczeć od wilgoci, jak taki tortury wytrzymać.. Dziewczynki!.. Uwolnijcie mnie!

Nat stała, powiedziała Lizy coś na ucho, jej oczy śmiałe się.. Nat położyła się przede mną, głowa w moim kierunku, Liza na nią, nogi rozkraczone.
Ach!! Suka, wie ze pociąga mi nowość.. ofiaruję mi widok intymności jej koleżanki, a ja nic nie mogę robić, czuje że moja męskość mnie rozsadzi!
Nawet nie mogę san z sobą się bawić!!!
Cholerny laski!
Nat śmiała się patrząc jak naprężył się materiał jeszcze kryjąc mnie, jak ten namiot wyprostował się.
Z palcami, delikatnie rozchyliła pośladki, jakby na pianino palce biegli dalej, z czubkiem paznokci infiltrowały się między wargi i rozsunęły ich pokazując ten słodziutki róż, słyszące.
Pięknie!
Tych maluteńki płatki, prawie znikłe, ten kapturek sterczące, tą perełka jasne różowe, z paznokci drażniła ją, ten dreszcz przebiegając przez Lizy.
Ta wygięła się, pupa w mion kierunku, obscenicznie, otwarta i Natalia bawiąc się, głaskając, patrząc mi głęboko w oczy..

Specjalnie, rozpalała mnie!
I lubiła to robić, patrzyć jak bezsilnie się zmiatam na krześle!
Brała ten wibrator do Bugi, jakby mnie miała, bawiła się trochę głęgi, językiem, znowu zatapiał go, wyszedł cały mokre, prezentowała go wzdłuż wargi koleżanki, ta wyła z rozkosze mimo je Nat nawet nie dotknęła jej intymne miejsc.
Krążyła na około, bawiąc się, drażniąc, ledwo musnąć wargi znowu ślizgając na granicę ud, uniosła ręka, przebiegła wzdłuż rowka pośladki, zatrzymała się na ten ciemne oczko, lekko dusiła, Liz opuszczała głowę jęcząc, ręka Natali poszła dalej, wibrator torował sobie drogą między wargi, płytko.. bardzo płytko tylko orząc ich, trafił na jej pączek, tylko czubkiem widziałem jak tych fałdy wibrują,
Nat .. jęknęła.. Trafiło do mnie ze Lizy całuje ją, widziałem tylko włosy falować, jej szeje wyginać się ten ruch głową, zmysłowe.
Wibrator usadowił tam.. na wejścia grotą tak ciasna że schowana, widziałem jak czubek zagłębił się, Natalii trzymała instrument między dwa palce, kręcąc jak śrubę i z ruchem obrotowym tak wchodził, woli po woli, trąc o wargi.
Ciało Lizy drgał.. ona stękała mocno, już pozostawiła skarby Natalii samolubnie roskoszujac.
Sama nadziała się pchając pupą do tyłu, wyła.
Nat kręciła za razem tą tubką głaskając ścian pochwy, w każdej zakamarki, krzyk, Liza padła, jej nogi się wyprostowały w sile orgazmy.. ciało skakało, Nat całą uśmiechnięta.

Trzask… krzesła pękła tak napinałem się, z szczeblem jeszcze związany po przeguby, reszta śmignęła w kąt w łukiem, opuszczałem bez seregeri bokserki i padłem na kolana za Lizą.
Wbijają reki w jej wąski talii, pociągnąłem jej pupę do mnie i od razy odnalazłem jaj wejścia.
Parłem na przód.. taka wąska była że nie mogłem zagłębić się, cudnie ale.. frustrujące!
Czułem opór jej wargi, ciało który się rozdzierało pode mną. Jej jęk.. krzyk.
Opanowałem się.. nie chciałem ból.. ale nie sama pchała pupą.. miałem jaj zgodę.. i tak nie mogłem wejść głębi. Poczułem głowę Natali między kolanami, woli po woli grając ramionami znalazła się pode mną, jej usta na moje pośladki, zęby drażniąc mnie, dotyk języka na jadra, cud..
W rękami czułem jak rozchyla wargi Lizy, jak masuje mnie przez nich, jak całuje trzon mojego członka, jak nawilża mnie.
Pchałem więcej, czułem jak wnętrza Lizy się rozkracza, że to granica, jak za każdy pniecie tylko milimetry zyskam.
Jej jęki jakby szloch.. czy przestać?.. Miałem odruch cofnąć się.. „dalej!” słyszałem na bezdechu i znowu zagłębiłem się aż jej ciało parło do przodu za każdym razem.. nie da się..
Palce Natalii masturbowały mnie, czułem jak moja skóra ślizga w tą pochwą, jak ciepło.. miło.. mokro.. nie wytrzymam długo taki traktowaniu.
Jęk kiedy wbiłem się jeszcze centymetr mocno wciągając ją rękami, czułem jej skóry wychodzić z nią razem z mną za każdej cofnięcie, tak ciasno było..
Lizą położyła głowę w bok na udzie Natalii, widziałem jak wargi gryzie, jej wyraz twarze.. jakby ból.. jej rece wyprostowany, palce wczepiony do dywanu jako opór, Ona wchodziła tam i powrotem zapraszając mnie aby brać ją Bradzie, co ruch z biodra krzywiła się, mnie już bolało.. to co Ona czuła!
Nie da się do końca.. nie ma co.. uspokoiłem się trochę i delikatnie ruszając w niej czułem jak dochodzę.
Koncentrując się na moje doznania, zapomniałem o niej, dotarło do mnie że już wybuchła.. tych spazmy.. ten ucisk mięśni wokół mnie, pulsujące.. jej krzyk nie ustanie usta Nat mnie drażniąc.. jej palce, ten język gilgając mnie tuż za jądra, w jednym pnięciem wbiłem się jak najgłębiej i straciłem w błyskiem poczucia czasu, świata..
Padłem na nią, całym ciężarem… biedna Natalia pod spodem..
Z litością.. odsunąłem się na boku.. na dywan.

Po jakiś czas, Elizabeth wtulając się do mnie otworzyła oczy.. hmmm jak miło było.. bolało ale miło.. cała pełna byłem.. myślałem że pęknę.. chyba nie będę mogła chodzić normalnie śmiała się.. musimy powtórzyć tego.. da radę na pewno..

Dodał: admin \\ tags: , , , , ,